Doświadczenie

Chciałbym zaproponować spojrzenie na chrześcijaństwo jako na religię doświadczenia.
Chcę zaryzykować twierdzenie, że chrześcijaństwo było i jest nastawione w dużo większym stopniu na doświadczenie niż na wiarę w spłyconym znaczeniu. Wejście w chrześcijaństwo jest ryzykiem, ale nie tyle polegającym na przyjęciu za prawdziwe pewnych faktów (ryzyko, bo co jeżeli okaże się, że z tym życiem pozagrobowym to, kurczę, nieprawda ;) ). Prawdziwe ryzyko, to otwarcie się na niebezpieczne dla naszych przyzwyczajeń doświadczenie (bo co, jeżeli stracę te resztki kontroli nad sobą na rzecz Czegoś/Kogoś nowego i nieopisywalnego, dam się porwać temu czego doświadczam). Sądzę, że to doświadczenie obejmuje zdecydowanie sferę zmysłów i ciała obok umysłu i emocji. Obejmuje zwłaszcza to, co większość kultur i Pismo nazywa "sercem", a co jest centrum, tym moim najprawdziwszym "ja". To doświadczenie, które przyjęte w pełni nas zmienia, wdziera się w naszą codzienność i zamienia ją w coś rzeczywiście pełnego. Jednocześnie wyprowadza poza nas samych i otwiera na innych, bo nie ma życia w pełni nie otwartego na bliskich... i dalekich.
O ile zaryzykujemy otwarcie się na to doświadczenie...

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania