Cudowność

Każdy z nas ma momenty zachwytu chwilą obecną. Wschód słońca. Kropla deszczu na szybie. Zabawa z dziećmi. Potęga burzy kołyszącej wielkimi drzewami. Odpoczynek przed namiotem po męczącym dniu wędrówki. Moment pełnej szczerości. Wyznanie winy i przebaczenie. Niektórzy dostrzegają za tym coś obecnego cały czas tylko jakoś nam umykającego. Jakiś fragment prawdy o nas i o życiu. O prawdziwym życiu w pełni, które nie jest bezpieczne, ale jednocześnie w dojmujący sposób pośród wszystkich radości, trudów i okropności jest piękne.

My - chrześcijanie - mamy łaskę świadomości, że ten aspekt życia jest bezpośrednio związany z Obecnością. Z Obecnością, która "zna mnie po imieniu". Która paradoksalnie jest pełna pokoju i zaufania. Która ogarnia cały świat, ale pozostawia mu - nam niebezpieczną wolność. Która jest obecna we wszystkim, ale jednocześnie przekracza wszystko i jest poza wszystkim. Nie strach, ale zachwyt nad Jej potęgą jaki ogarnia nas w czasie burzy jest tym, co tak nieudolnie tłumaczymy jako "bojaźń Bożą". Ten zachwyt jest dla nas "początkiem mądrości".

Dla nas droga życia ma kierunek. Jest nim poznanie tej Obecności (umysłem, ciałem, życiem, całym sobą), bo Ona pragnie być poznana i doświadczona. I pójście dalej, przyjazne współdziałanie z Nią, chwila po chwili. Bo jakoś wiemy, że w tym jest ukryty smak życia. Nie martwe, posłuszne podporządkowanie się Komuś potężniejszemu od nas, ale współdziałanie z Przyjacielem. Współdziałanie nie z zewnętrznym prawem ale z najgłębszą częścią mnie samego, bycie tym, kim naprawdę w głębi chcę być. Współdziałanie, którego naturalną częścią jest szacunek i miłość względem innych. Ta Obecność jest Miłością w znacznie głębszym znaczeniu niż to cukierkowate coś, co zwykle tym słowem "miłość" rozumiemy.

Jak podążać w tym kierunku? Jak nie szukać po omacku, nie błądzić? Jak być otwartym na tą Obecność (co nie oznacza jej odczuwania) cały czas, chwila po chwili? Jak rozpoznać co mam robić teraz, żeby z nią współdziałać w tym momencie, w tej sytuacji w jakiej dokładnie w tej chwili jestem? Jak się z Nią zaprzyjaźnić? Jak to robimy my, chrześcijanie?

Oczywiście skorzystać z tego, co Ona sama o sobie daje znać. Z doświadczenia tych, którzy dostrzegli ją i przeszli podobną drogę przed nami. Z Pisma i Doświadczenia (Tradycji). Korzystać z drogi na której Ona daje się poznać szczególnie doświadczalnie - z Sakramentów. Z map, które starają się opisać teren - filozofii i teologii. Dobrze, jeżeli nie będziemy opierać się na książkach, ale na rozmowach z żywymi ludźmi, szukając tych, którzy mają to Doświadczenie - z biskupami, księżmi, nauczycielami. Najczęściej w większej ale nie zbyt dużej wspólnocie.

Zwłaszcza na początku bardzo dużo zależy od naszej aktywności, naszego zdecydowania. Odejścia od nawyków, które przeszkadzają. Aktywnej miłości. Czytania, rozmyślania, rozmawiania, śpiewania, czasami tańczenia. Wspólnej głośnej modlitwy. Ale zwykle już też od początku towarzyszą nam momenty bardziej intymne. Adoracja, w czasie której na pół godziny zniknął znienacka świat. Samotny spacer w nocy. Kilka słów, które dotykają serca.

Z czasem coraz bardziej brakuje czegoś głębokiego. Mówię o czymś, i nagle orientuję się, że za słowami są obrazy, ale nie moje doświadczenie. Przychodzi smutek, i tak oddala mnie od odczuwania Boga, uświadamia mi moją ignorancję, że chwile radosnej modlitwy wydają się tylko złudzeniem opartym na okłamywaniu samego siebie. Rozmyślanie wydaje się tylko przelewaniem z pustego w próżne. A jednocześnie pośród tego wszystkiego wiem, że z pewnością, kiedy siedzę, to czy sobie to wyobrażam, czy nie jestem w stanie wyobrazić, to ta przyjazna Obecność jest tu ze mną. Tylko chwile tego milczenia z Nią, adoracji przynoszą prawdziwą ulgę. Wydaje się, że nic nie rozumiemy. Nic nie jest takie jak się przyzwyczailiśmy, czy chcielibyśmy. Ale Obecność jest tu.

Z czasem to z tych chwil zatrzymania bierze się nasza wewnętrzna moc. One stanowią o naszej wrażliwości i uległości względem Obecności w codziennych sytuacjach. One napełniają znaczeniem Pismo i Sakramenty. Walka trwa, czasami łatwiej, czasami trudniej się zatrzymać. Czasami wydaje mi się to niemożliwe, ale z zdziwieniem widzę siebie siedzącego z Bogiem. Z czasem bardziej czuję niż wiem, że te trudniejsze momenty dają nawet więcej siły w codziennym życiu.

Ta strona może być zaledwie pomocą. Wyjaśnić kilka rzeczy, pocieszyć, że nie jesteś sam, że nie tylko Ty to odkryłeś. Tak naprawdę jednak czytanie o czymś nie może zastąpić doświadczenia. Kilka zasad i technik nie może zastąpić przyjaźni. List nie może zastąpić Przyjaciela.